Lata 1998 i 1999
Roberto Begnini i Kevin Spacey.
Choć film “Życie jest piękne” zdobył w 1998 roku Oskara w kategorii filmów zagranicznych, to właśnie rola jego głównego bohatera – Guido Orefice’a przyniosła Oskara włoskiemu aktorowi Roberto Benigniemu. Dzięki swojemu talentowi pokonał on nawet Toma Hanksa, który zagrał we wstrząsającym dramacie wojennym „Szeregowiec Ryan”, ponadto zaś Iana McKellena, czyli Jamesa Whale’a z filmu „Bogowie i potwory”, Nicka Noltego, który w filmie „Prywatne piekło” grał Wade’a Whitehouse’a, a także Edwarda Nortona, wówczas jeszcze młodego chłopaka, grającego faszystę Dereka Vinyarda w obrazie „Więzień nienawiści. Oskar za najlepszą pierwszoplanową rolę męską dostał się w roku 1999 w ręce Kevina Spacey’a. Zagrał głównego bohatera filmu „American Beauty” – Lestera Burnhama, głowę rodziny Burnhamów, który o swoich przeżyciach i romansie z nastoletnią koleżanką swojej córki opowiada już zza grobu. Innymi kandydatami Amerykańskiej Akademii Filmowej do Oskara w tej kategorii byli Russell Crowe za film „Informator”, w którym wystąpił jako Jeffrey Wigant, jednak jego kolej na sięgnięcie po nagrodę przyszła dopiero rok później, a także Richard Farnsworth, grający Alvina Straighta w filmie „Prosta historia”, Sean Penn, czyli Emmet Ray z filmu „Słodki drań” oraz Denzel Washington, tytułowy bohater filmu „Huragan”, czyli Rubin Huragan Carter.